DIAGEO - 56. POLMOS BIELSKO-BIAŁA - 51. MARIE BRIZARD - 38. PERNOD RICARD - 27. BROWN-FORMAN - 18. Im więcej punktów, tym bardziej zrównoważona strategia handlowa. Porównanie tegorocznej
Czy to prawda, że produkty tej samej marki sprzedawane w polskich sklepach są gorszej jakości niż w Niemczech? Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postanowił to sprawdzić. W 12 przypadkach stwierdzono istotne różnice w składzie i wielkości opakowania. Zobacz wyniki w galerii.
Bazujemy na ogromnym doświadczeniu w branży zdobywanym jako producent wyrobów z PVC – u nas bez żadnych dodatkowych trudności kupisz poliestrowe tkaniny od cenionego producenta. Nazwa PLANWIL z pewnością znana jest każdemu, kto kiedykolwiek myślał o wykorzystaniu materiałów plandekowych. Tego rodzaju tkaniny świetnie sprawdzają
Ten sam produkt kupiony w Niemczech, Szwecji czy Polsce, mimo iż zgodnie z prawem unijnym powinien być takiej samej jakości, niestety nierzadko ma bardzo odmienne parametry jakościowe. Ten na rynku polskim ma je z reguły gorsze. Aby walczyć z nieuczciwymi praktykami polscy naukowcy zaprojektowali bazujący na sztucznej inteligencji system ANSI.
. Sklep z warzywami i owocami/Obrazek ilustracyjny. / foto: PxHere REKLAMA Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Unii Europejskiej przygotowała raport dotyczący różnic produktów na europejskich rynkach. Teraz już wiadomo, które popularne produkty są sprzedawane w Polsce w gorszych wersjach. Lista „gorszych” wersji dla Polaków jest dość spora i zadziwiająca. Wśród różnic między produktami jakie trafiają do Polski i na inne rynki EU są napoje. Np. napój herbaciany o smaku brzoskwiniowym w Polsce ma 0,1 proc. soku brzoskwiniowego z koncentratu, w Niemczech 3 proc., a w Danii 5 proc. REKLAMA Serek twarogowy w Niemczech jest w 100 proc. naturalny. W Polsce dodaje się do niego kwasek cytrynowy, mleko w proszku i „naturalne aromaty”. W produktach na rynek polski często jest więcej składników, z reguły tańszych, tzw. „wypełniaczy” zapewniających firmom dodatkowe oszczędności. Jednak opakowania prawnie niczym się nie różnią, co wprowadza klientów w błąd. Kolejnymi produktami, w których dochodzi do manipulacji są czekolady z orzechami. Komisja zauważyła że czekolada w Austrii miała na cm2 więcej orzechów niż np. w Bułgarii. Olbrzymie różnice jakościowe są w chipsach. Na rynku europejskim są ich aż cztery kategorie. Np. w Hiszpanii używany jest olej kukurydziany (najlepszy), w Danii, Francji i w Holandii słonecznikowy i rzepakowy (dobry). Natomiast w Polsce, na Litwie, Słowacji, Węgrzech i w Czechach używany jest najgorszy – palmowy. Nawet w napojach gazowanych pojawiły się różnice. W Chorwacji Coca-Cola ma więcej cukru niż ta w Polsce. Za to w Polsce Fanta jest bardziej energetyczna, niż ta we Francji i ma więcej węglowodanów i cukrów. Różnice stwierdzone też w paście pomidorowej. Produkt w wersji dla Polaków ma w składzie kwas spożywczy, czyli kwas cytrynowy, którego nie ma w produkcie niemieckim, czy francuskim. Zawiera też więcej cukru, jest bardziej kaloryczny. Ostatnim przykładem były paluszki rybne. W Polsce mają one znacznie więcej panierki, co producenci próbują tłumaczyć twierdzeniem, że Polacy takie lubią. Źródło: NaTemat REKLAMA
Rafał Stępniewski / 29 stycznia 2019 IMCO przegłosowała projekt dyrektywy chroniącej konsumentów. Zawiera on zakaz sprzedaży wyrobów podwójnej jakości: gorszych — na rynek wschodni, a lepszych — na zachodni, albo odwrotnie, bo takie sytuacje, choć rzadziej, również się zdarzają. Unia Europejska od 2017 r. finansuje program, w ramach którego inspekcje handlowe w krajach UE porównują tysiące par produktów. Z analiz wynika, że co najmniej kilkanaście procent wyrobów, noszących identyczne nazwy i tak samo opakowanych, różni się składem i właściwościami. Produkty z Niemiec są lepsze od polskich? Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pod koniec 2017 r. po raz pierwszy porównał jakość produktów spożywczych w Polsce i w Niemczech. Zakupiono 37 par artykułów żywnościowych w polskich i niemieckich sklepach. W czterech przypadkach stwierdzono dużą różnicę w jakości: Chipsy paprykowe Crunchips – mimo identycznego opakowania, w polskich sklepach jest o 25 g mniej chipsów. Polskie — smażone na oleju palmowym: zawierały glutaminian monosodowy, miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie – na oleju słonecznikowym: były bez wzmacniacza smaku. Producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich. Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”. Czekolada Milka z orzechami – w polskich sklepach miała mniej orzechów niż na rynku niemieckim. Lipton Ice Tea Peach – w produkowanej na rynek polski było mniej ekstraktu z herbaty. Ponadto zawierała cukier, fruktozę i słodzik. Na rynku niemieckim – producent dodał tylko cukier. Po raz drugi porównania żywności dokonano w II kwartale 2018 r. Tym razem kupiono pary produktów głównie w polskich sklepach oraz 10 — w Niemczech. Oto wyniki: Czekolada Milka Oreo – produkowana dla polskiego konsumenta miała lepszą jakość i była smaczniejsza, co wynikało z badan laboratoryjnych. Zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego. Napój Capri Sun Orange zawierał więcej soku pomarańczowego (20 proc.) niż jego zachodnioeuropejski odpowiednik (7 proc.). Napój FuzeTea — w Polsce: mniejsza zawartość soku brzoskwiniowego i wyraźnie inny smak. Ciastka Leibniz Minis Choco – w Polsce było nieco większe opakowanie, ale zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Monster Munch Original – producent dodał do chrupek glutaminian monosodowy (wzmacniacz smaku), dlatego miały intensywny serowy smak. Ponadto opakowanie w Polsce zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Curly Peanut Classic – w takim samym opakowaniu w Polsce było o 30 g mniej chrupek. Knorr Fix Spaghetti Bolognese – więcej tłuszczu i cukrów w produkcie sprzedawanym w Polsce, a w zachodnioeuropejskim — mniej soli. Różnice w smaku i zapachu – w produkcji na polski rynek dominował smak papryki, na zachodnioeuropejski – czosnku. Serek Philadelphia z ziołami – były różnice w produkcji. Serek na nasz rynek był produkowany z mleka, śmietany i białek mlecznych, a na zachodnioeuropejski – z twarogu. Polskie opakowanie miało 125 g, a zachodnioeuropejskie – 175 g. ZOBACZ TEŻ: Dodatki „E” w polskiej żywności bez właściwej kontroli Dlaczego do Polski trafiają produkty gorszej jakości? Producenci, głównie globalne koncerny, podwójną jakość produktów tłumaczą odmiennymi upodobaniami i potrzebami konsumentów z różnych krajów. Członkowie IMCO zwracają uwagę, że trudno w ten sposób wyjaśnić, dlaczego np. tańszy i niezdrowy olej palmowy spotykamy w wyrobach oferowanych w biedniejszych krajach Europy, natomiast lepsze i zdrowsze składniki występują na Zachodzie. Upodobaniami konsumentów trudno również wytłumaczyć lepsze składniki w proszku do prania, albo mniej chrupek w identycznym, a nawet większym opakowaniu – stwierdza IMCO. Europosłowie postanowili zakazać takich praktyk. Służyć temu mają przepisy o zakazie stosowania podwójnych standardów — zaproponowane przez polską europosłankę, Różę Thun — przyjęte przez Komisję Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Parlamentu Europejskiego. Projektem zajmą się Komisja i Rada Europejska oraz Parlament Europejski. ZOBACZ TEŻ: Żywność pełna chemii? Sprawdź, jak zareklamować jedzenie bez wychodzenia z domu Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami prawnymi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych - poniżej masz szybkie linki do udostępnień. Czy ten artykuł był przydatny?
– Polski konsument był lepiej traktowany w dwóch przypadkach, a gorzej w dziesięciu – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK. Kupiona na terenie Niemiec kawa rozpuszczalna była mocniejsza od tej dostępnej w Polsce, choć etykieta była ta sama: Nescaffe Classic. Chipsy w Niemczech nie zawierały wzmacniacza smaku, w przeciwieństwie do tych sprzedawanych w Polsce. To tylko niektóre przykłady. Urzędnicy byli na zakupach dwukrotnie. Pierwszą część badania prowadzili w sklepach na terenie Polski i Niemiec: w Aldi, Kauflandzie, Lidlu, Makro, Netto i Rossmannie. – Kupowaliśmy identyczne pary produktów spożywczych w tych samych sieciach – wyjaśnia Niechciał. Do koszyków trafiły wędliny, ciastka, napoje, soki, słodycze, chipsy i wiele innych produktów. Inaczej było podczas drugiej części badania: – Tym razem kupowaliśmy żywność w Polsce, ale z etykietą w polskiej i zagranicznej wersji językowej. Obca etykieta świadczy o tym, że produkt nie był przeznaczony na polski rynek. W dwunastu przypadkach stwierdzono dużą różnicę jakości. Przykład? Serek Philadelphia z ziołami. – Niemiecki wyprodukowany jest z twarogu, a polski z mleka, śmietany i białek mlecznych – wyjaśnia prezes. Polskie opakowanie zawierało też mniej serka. – Na opakowaniu jest też napis „original”, dlatego każdy konsument może sądzić, że jest to ten sam serek, identyczny bez względu na kraj zakupu. A tak nie jest podkreśla. Różnica dotyczyła także serka Almette z ziołami, który w Niemczech składał się tylko z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli, w Polsce miał też aromaty, mleko w proszku i regulator kwasowości. Paprykowe chipsy Chrunchips na niemiecki rynek były smażone na oleju słonecznikowym, dla nas na palmowym. Niemieckie nie miały wzmacniacza smaku, którego dodano do polskich, a w paczce tej samej wielkości było mniej chipsów. Czekolada Milka z orzechami miała w Polsce mniej orzechów. Herbata mrożona Lipton Ice Tea Peach miała u nas mniej ekstraktu z herbaty, a w przeciwieństwie do niemieckiej, zawierała nie tylko cukier, ale też słodzik i fruktozę. Knorr Fix Spaghetti Bolognese dla Polaków miał więcej tłuszczów i cukru, był bardziej paprykowy, ten na Zachód raczej czosnkowy. Bardziej wyrazisty, serowy smak chrupek był w Polsce zasługą glutaminianu sodu. Poza tym w paczce było mniej produktu, co stwierdzono też w przypadku ciastek Leibniz Minis Choco i chrupek Curly Peanut Classic. Napój FuzeTea miał w Polsce wyraźnie odmienny smak i mniej soku brzoskwiniowego. W dwóch przypadkach produkty dla Polaków były lepszej jakości. Dotyczy to czekolady Milka Oreo, która nie tylko była smaczniejsza, ale też lepiej wypadła w badaniach laboratoryjnych oraz napoju Capri Sun Orange, który w Polsce miał 20 proc. soku pomarańczowego, a za Odrą tylko 7 proc. – O wynikach naszych badań poinformujemy Komisję Europejską, która rozpoczyna testy porównawcze produktów i włączy nasze analizy do swojego badania – zapowiada prezes UOKiK.
Martyna Kowalska / 28 kwietnia 2019 Zmiana wprowadzona przez Parlament Europejski jest bardzo ważna. Zakazane ma być np. sprzedawanie w krajach Unii produktów pod tą samą marką jednak różniących się składem. Po tym, jak została przegłosowana nowelizacja prawa, takie praktyki nie będą dozwolone. Co na to polscy politycy? Premier Morawiecki zwrócił kilka dni temu uwagę, że "mamy do czynienia z nierównanym traktowaniem państw członkowskich”. Jak mówił, polskie produkty, np. jabłka czy truskawki "muszą mieć takie same szanse trafiania na europejskie stoły, europejskie półki, jak jabłka innych krajów zachodniej Europy, jak truskawki hiszpańskie czy włoskie". Produkty gorszej jakości w Polsce? O co chodzi dokładnie? Pisaliśmy już o tym w prawiekonsumenckim. Unia Europejska od 2017 roku finansuje program, w ramach którego inspekcje handlowe w krajach UE porównują tysiące par produktów. Z analiz wynika, że co najmniej kilkanaście procent wyrobów noszących identyczne nazwy i tak samo opakowanych, różni się składem i właściwościami. Sprawdź także: Dlaczego ceny owoców i warzyw są takie wysokie? Kto na tym zarabia najwięcej? Takich podwyżek nikt się nie spodziewał. Inflacja szaleje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pod koniec 2017 roku po raz pierwszy porównał jakość produktów spożywczych w Polsce i w Niemczech. Zakupiono 37 par artykułów żywnościowych w polskich i niemieckich sklepach. W czterech przypadkach stwierdzono dużą różnicę w jakości: Chipsy paprykowe Crunchips – mimo identycznego opakowania, w polskich sklepach jest o 25 g mniej chipsów. Polskie — smażone na oleju palmowym zawierały glutaminian monosodowy, miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie – na oleju słonecznikowym, były bez wzmacniacza smaku. Producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich. Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”. Czekolada Milka z orzechami – w polskich sklepach miała mniej orzechów niż na rynku niemieckim. Lipton Ice Tea Peach – w produkowanej na rynek polski było mniej ekstraktu z herbaty. Ponadto zawierała cukier, fruktozę i słodzik. Na rynku niemieckim – producent dodał tylko cukier. Po raz drugi porównania żywności dokonano w II kwartale 2018 roku. UOKiK porównał jakość tych samych produktów oferowanych konsumentom w Polsce i Europie Zachodniej i okazało się, że w niektórych przypadkach stwierdzono różnice, np. chipsy niemieckie smażono na oleju słonecznikowym, a polskie — na palmowym. Sprawdzono 101 par produktów. Istotne różnice, jak podał UOKiK, dotyczyły 12. "Zauważyliśmy, że np. żelki Haribo produkowane na polski rynek mają więcej smaków jabłkowych i cytrynowych, a na niemiecki – truskawkowych i ananasowych, kawa Nescafe Classic jest mocniejsza u naszych zachodnich sąsiadów" — wyjaśniono. UOKiK zaznaczył, że próba jest zbyt mała, żeby odnosić je do całego rynku. Koniec "niemieckich" proszków Przepisy są ważne o tyle, że dotyczą nie tylko polskich konsumentów, ale i tych z innych krajów naszego regionu. Kontrowersje budzi fakt, że produkty określonych firm sprzedaje się pod tą samą nazwą w różnych krajach, ale mają one inny skład Sami producenci przekonują, że takie postępowanie to efekt specyfiki konkretnych rynków. W rzeczywistości jest to jednak próba skierowania do naszego kraju produktów znacznie gorszej jakości. Co nowe przepisy zmienią? Przede wszystkim nakładają obowiązek ujednolicenia składu produktów. Nie znaczy to jednak, że globalne koncerny odpuszczą tak łatwo. Wystarczy bowiem, że zmienią nazwę konkretnego produktu i już będą mogły zachować w nim obecny skład. Unijne przepisy zakładają, że producenci będą mogli dodawać do produktów np. lokalne owoce i warzywa. Wtedy jednak będzie trzeba umieścić o tym informację na opakowaniu. Jak przełoży się to na konsumentów? Naszym zdaniem na polskim rynku pojawi się wiele „odpowiedników” markowych produktów. Producenci bowiem nie tak łatwo zrezygnują z dotychczasowych procedur. Nowe przepisy popiera większość Polaków. Aż 59 proc. Polaków oceniło w sondażu Instytutu Pollster dla "Super Expressu" gorzej jakość produktów oferowanych w Polsce od tych, które są sprzedawane w sklepach na Zachodzie, a 51 proc. ankietowanych, którzy wskazali na problem istnienia podwójnej jakości, czuje się dyskryminowanymi w Europie. Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami prawnymi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych - poniżej masz szybkie linki do udostępnień. Czy ten artykuł był przydatny?
produkty gorszej jakości w polsce